Nie daję już sobie rady. Wszystko przypomina mi o Tobie. Czasami przed snem patrzę na Twoje zdjęcia, przypominam sobie tamtą noc, telefon ze szpitala. Poczucie, że już nigdy nic nie będzie takie samo.
Jak mogę
dalej żyć bez Ciebie? Jak mogłam nie zauważyć, że coś jest nie tak? Wszystkie
osoby, które pomyślały „A nie mówiłem”, miały cholerną rację. To była moja
wina, że Cię nie powstrzymałam. To przeze mnie zginąłeś. Wolałam żyć w
kłamstwie, niż przyznać, jak daleko to zaszło. Gdybym mogła oddałabym swoje
życie, zginęła tamtej nocy, żebyś Ty żył dalej. Na pewno przeżyłbyś to życie
bardziej produktywnie, niż ja. Byłeś taki utalentowany, miałeś piękną
przyszłość przed sobą.
Ja
każdego dnia rozsypuje się kawałek po kawałeczku, dziwiąc się, że nikt tego nie
widzi. Zastanawiam się, jak długo tak jeszcze pociągnę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz